2022-02-01

„Poszukiwacze historii” na tropie intrygujących artefaktów

0

Odkrycia z różnych epok, dzięki którym można lepiej zrozumieć historię. A także ludzi, którzy ją tworzyli i których ona dotyczyła. „Poszukiwacze historii” odnajdują materialne dowody intrygujących wydarzeń z przeszłości, które - poprzez te przedmioty - potrafią stanąć dziś przed oczami jak żywe. Oto kilka miejsc i związanych z nimi ważnych historycznych zdarzeń, które twórcy programu pozwalają poznać nie tylko z opisów i opowieści, lecz także namacalnie. „Poszukiwacze historii” w Polsat Play we wtorki o godz. 22:00.

Wielbiciele historii na Mierzei
Mierzeja Wiślana jest mekką wszelkiej maści poszukiwaczy historii. A to choćby dlatego, że w 1945 roku była miejscem jednej z największych ewakuacji w dziejach świata. Ten mały obszar pokonało około dwóch milionów Niemców, którzy uciekali przed Armią Czerwoną. Do ewakuacji używali wszystkiego, co pływało - łodzi, barek, kutrów. Byle wydostać się na Bałtyk. Na pokład zabierano tylko rzeczy osobiste. Reszta została na plaży i w okolicznych lasach, gdzie trwały zaciekłe walki, a ostatnie strzały padały jeszcze po kapitulacji Niemiec w maju 1945 roku. Co można tam znaleźć? Klamrę od pasa munduru, niemieckie opatrunki osobiste wiele więcej ciekawostek. Zresztą nie tylko ciekawostek, bo - uwaga - niektóre znaleziska mogą być niebezpieczne. Dlatego takie poszukiwania historycznych skarbów można prowadzić tylko przy wsparciu saperów.

Pociąg pancerny nr 74
Jest 28 lipca 1944 roku. Pod miejscowością Pogorzel radzieckie czołgi napotykają niemiecki pociąg pancerny nr 74. Po zaciętej walce spektakularny pojazd zostaje zniszczony, ale jego części, a także różne świadectwa obecności Armii Czerwonej na tych terenach, wciąż znajdują się na tak zwanym przedmościu Warszawy. Poszukiwacze historii wyruszają więc przeczesać teren wzdłuż linii kolejowej na Dęblin. Czy pod Warszawą łatwo jest znaleźć ślady II wojny światowej? Okazuje się, że tak. Prowadzący nie musieli bowiem długo chodzić, żeby odkryć odłamki pociągu, amunicję, hełmy, a nawet całe elementy opancerzenia pociągu. Stolica Polski i jej okolice kryją jeszcze wiele intrygujących tajemnic.

Sekrety potyczki pod Wałczem
Okolice Wałcza, na których w 1945 roku toczyły się walki o Wał Pomorski, to nie lada gratka dla poszukiwaczy historycznych skarbów. Do wyjścia w teren należy się jednak odpowiednio przygotować. Poszukiwania warto zacząć od lektury książki Piwowara, uczestnika tamtych walk. Kronikarz wojennych czasów i przewodnik poszukiwaczy pisze: „Od strony Czaplinka nadjechały dwa samochody. Pierwszy łazik, którym wracał z polowania hitlerowski oficer, wioząc z sobą młodego, ubitego jelenia. Zatrzymanie tych samochodów nie obyło się bez niewielkiej strzelaniny. Nie trwało to jednak długo - po chwili samochody były w rowie, a zdobyczny jeleń poćwiartowany i sprawiedliwie podzielony na obydwa bataliony. Na każdego wypadł kawałek mięsa wielkości pudełka zapałek”. Książka pokierowała badaczy wzdłuż drogi. Chodzili, szukali metalu, kopali. Znaleźli nożyce do cięcia drutu, światła samochodowe, guziki od mundurów i... ludzkie kości, najprawdopodobniej należące do jednej z ofiar tego starcia. Gdzieś w tym miejscu może znajdować się mogiła nieznanego żołnierza...

Co kryje Wda?
W 1939 roku województwo pomorskie rozdzielało niemieckie Prusy Wschodnie i Pomorze Zachodnie. Obszar ten był kością niezgody z Niemcami, którzy w swojej propagandzie ukuli dla niego nazwę Korytarza Pomorskiego. 1 września 1939 roku do obrony tych terenów stanęła Armia Pomorze pod dowództwem gen. dyw. Władysława Bortnowskiego. Otoczona od północy, zachodu i wschodu nie miała szans nawiązać wyrównanej walki. 3 września cała Armia Pomorze była już w odwrocie. Żołnierze, zmierzając ku linii Wisły, pomiędzy Bydgoszczą a Grudziądzem musieli pokonać rzekę Wdę. Właśnie to miejsce obrali na swój cel poszukiwacze historii. To tutaj, w obliczu klęski, polskie oddziały masowo ukrywały swoje sztandary i uzbrojenie. Do dziś tak zwany Kocioł Świecki skrywa tajemnice zakopanych archiwów, pułkowych sztandarów oraz innych depozytów pojedynczych żołnierzy, jak i całych oddziałów. Poszukiwacze przemierzają las pieszo, powoli i uważnie, tam, gdzie kiedyś polscy żołnierze jeździli konno i ukrywali się przed wrogiem. Aby znaleźć pamiątki z przeszłości, postanowili nawet zanurkować. Wody Wdy ich zaskoczyły, bo widoczność była tak mała, że prawie nie mogli znaleźć siebie nawzajem. Poszukiwania jednak się opłaciły - udało się bowiem znaleźć kilka bezcennych świadectw historycznych wydarzeń.

Napoleoński ślad nad Kaczawą
Łąka obok rzeki Kaczawy, niedaleko Legnicy, to wyjątkowo interesujące miejsce. W 1813 roku obozował tam korpus marszałka Neja - dowódcy armii, którą Napoleon utworzył po ucieczce z Moskwy. Żołnierze czekali w tym miejscu na zakończenie rozejmu, które nastąpiło na początku sierpnia 1813 roku. Obóz wzniesiono na linii brzegu Kaczawy, która stanowiła granicę między wojskami napoleońskimi a wojskami koalicji antyfrancuskiej. Aby pomieścić żołnierzy marszałka Neja, potrzebny był obszar o powierzchni około stu hektarów. W obozie znalazło zakwaterowanie dziesięć tysięcy żołnierzy, którzy tam mieszkali i... zapewne pogubili jakieś rzeczy. Mundury wojskowe pierwszej połowy XIX wieku pełne były błyszczących aplikacji, które - już pozbawione dawnego blasku - leżą pod ziemią i czekają na znalazców. Poszukiwacze historii nie mogą przepuścić takiej okazji.

Tajemnice liceum w Pakościu
Aby dowiedzieć się czegoś więcej o historii regionu, nie zawsze trzeba przedzierać się przez lasy, używać wykrywacza metalu i kopać w ziemi. Czasem wystarczy poświęcić trochę czasu na przeszukanie zagraconych strychów starych budynków i przeczesanie zakurzonych regałów. W ten sposób udało się odkryć pewną historyczną tajemnicę w Pakościu koło Inowrocławia. Zaczęło się od przejrzenia dokumentów w jednej ze szkół. Skąd w wiekowym liceum wzięły się dokumenty pułku armii niemieckiej z I wojny światowej, z powstawania wielkopolskiego, czyli powstania mieszkańców prowincji poznańskiej? Rozwiązanie tej zagadki wymagało powrotu na strych i ponownego przebrnięcia przez półki dokumentów. Choć początkowo nic nie składało się w całość, okazało się, że pod dachem kryje się dodatkowe pomieszczenie…

Poszukiwacze historii we wtorki o godz. 22:00 w Telewizji POLSAT PLAY.

Komentarze